Stan (pod/nad)świadomości
21:51:52, 27 stycznia 2012Szczycę się tym, że jakoś jestem oblatana. Generalnie wiem, o co kaman i orientuję się mniej więcej w polskiej polityce, w tym, kto, kiedy i z jakiego nadania protestuje, odłącza się, przyłącza, stwarza problemy i składa wnioski. Wbrew pozorom nie jest aż tak ciężko nad tym zapanować. Z góry zaznaczam, że jest to moja prywatna opinia i może być ona prawdziwa w niewielkim stopniu, wszak mózg mam zlasowany a światopogląd spaczony i to, że mi się wydaje, że się orientuje, najprawdopodobniej oznacza, że jestem tylko w znacznym stopniu nasycona informacja generowanymi przez grupę taką-to-a-taką. Pewne rzeczy mnie dziwią, przy czym raczej na zasadzie "nie, ludzie nie są tacy głupi... hmmm... a jednak", rzadko kiedy coś zaskakuje "jejku, jejku, ale jak TO?", choć przyznam szczerze, gdyby takie powstanie Solidarnej Polski przypadło na tydzień beznecia i bezmedia, jaki przypadł w pewnym momencie, to na informację, że Kurski i Ziobro zrobili papa zabiłabym śmiechem, gdyby nie to, że śmiech po cesarce jest bardzo bolesny. Ale wracając do ad remu, bo wycieczki wychodzą dalekie, za oknem zimno, a ja bez nauszników, może więc się cofnę. Generalnie przeważnie rozumiem, lub chociażby sprawiam takie wrażenie. A teraz nie rozumiem.
Cały ten ruch anty-actowy, a już w szczególności szopka, w której grają "myśmy zagłosowali, bo nas zmylono, ale teraz mamy rację" (czytać, na co się klika, lenie!) wraz z "podpisaliśmy, ale jakby co, to olejemy sprawę" (to po co był wydany tusz na upoważnienie i podpisanie badziewia? z moich podatków!), powoduje u mnie jedno, wielkie, globalne (a jakże!) WTF?!? O co chodzi? Nie umiem znaleźć żadnego streszczenia w paru zdaniach, dlaczego jest tak źle, tak niedobrze, że aż zaczniemy demolować miasta, bo tak dalej być nie może. No nie wiem. Nie ogarniam, nie kumam, nie rozumiem ni huhu. Zdziwieni, że służbom można wiele? Zaskoczeni, że za głupotę się płaci? Rozwala mnie również własny brat, lat 14, który doskonale wpisuje się w cały ten ogólnointernetowy ruch. Nie wie do końca, dlaczego jest przeciw, ale jest przeciw! Precz z preczem, jak własne dzieci kocham. Bo nas będą śledzić, wepchną do więzień i zabiorą internetsy. Ziew.
Chyba, że naprawdę jest się czego bać (jeśli tak, proszę o zwięzłe info), a ja to po prostu ominęłam jakimś cudem te powody, bo dla mnie wiadomością ostatnich dni jest brak wiadomości w temacie porwanego dziecka. Tak, to jest ważne.
Piętro 0 | Napisane w Myśli głębokie inaczej, Niepokornie, Socjolog-(ło)patolog | 12 komentarzy
Kategorie
- Ciekawostki 4
- Cytaty 2
- Inni też tworzą 30
- Kobietą być 2
- Kura domowa 4
- Mieszkanie 4
- Miniblog 47
- Myśli głębokie inaczej 146
- Niepokornie 47
- Smaczki 1
- Socjolog-(ło)patolog 40
- Techblog 1
- Tzw. zawód 8
Takie małe coś
Politycznie
19:36:56, 24 sierpnia 2011
Czas się załamać. Aby zagłosować jako tako zgodnie z poglądami, wypadałoby oddać głos na Palikota, który jednak odrzuca mnie zachowaniem. Prawicę skreślam, bo tak, typowa lewica wyskakuje z tak absurdalnymi pomysłami gospodarczymi, że aż żal i zostają nieliczne możliwości, jedne bardziej egzotyczne od drugich.
Co robić, jak żyć - że tak zapytam blipowo.
Pytanie
09:18:59, 16 września 2010
Gdzie teraz jest Polska, skoro krzyża przed Pałacem Prezydenckim już nie ma?
W Kaplicy? Nigdzie? Została duchowo za barierkami? Zabrana przez Policję / Straż Miejską / kogokolwiek, kto go w końcu wymontował z przestrzeni publicznej?
Polska, złota jesień
07:30:33, 31 sierpnia 2010
Jest zimno i pada. Oraz chce mi się spać (łączę te rzeczy, nie dopuszczając do siebie tego, że wystarczyło iść szybciej spać).
Za to mogę chodzić po wodzie. I nie, nie jestem Chrystusem. Po prostu mam kaloszki.
Nie jarzę
19:35:58, 19 maja 2010
Rozumiem, że można nie przewidzieć tego, że np. przyjdzie sobie huragan, wielka burza, pożar, czy coś takiego. Ale skoro pada od paru dni, a człowiek mieszka 100 metrów od rzeki, to czy naprawdę potrzebuje osobistego powiadomienia, że powódź się zbliża? I zaproszenia, żeby się ewakuować? Nie kumam.
Bu
09:02:10, 10 maja 2010
Nie lubię bzów - od wczoraj. Przycinałam je sobie spokojnie, żeby wpasowały się do fikuśnego wazonika, a tutaj nagle ucięłam sobie kawałek palca. I co z tego, że niewielki? Ha, haha :>
Archiwum
- Listopad 2007 1
- Luty 2008 1
- Marzec 2008 1
- Kwiecień 2008 5
- Maj 2008 2
- Czerwiec 2008 2
- Lipiec 2008 3
- Sierpień 2008 4
- Wrzesień 2008 3
- Październik 2008 7
- Listopad 2008 3
- Grudzień 2008 3
- Styczeń 2009 7
- Luty 2009 4
- Marzec 2009 3
- Kwiecień 2009 2
- Maj 2009 4
- Czerwiec 2009 3
- Lipiec 2009 1
- Sierpień 2009 4
- Wrzesień 2009 4
- Październik 2009 5
- Grudzień 2009 4
- Styczeń 2010 8
- Luty 2010 3
- Marzec 2010 1
- Kwiecień 2010 4
- Lipiec 2010 1
- Sierpień 2010 5
- Listopad 2010 1
- Grudzień 2010 3
- Styczeń 2011 2
- Maj 2011 1
- Czerwiec 2011 4
- Lipiec 2011 1
- Sierpień 2011 1
- Styczeń 2012 1